Mapa strony

Aktualności

Na Ponidziu zakwitły malownicze ostnice

Malownicza ostnica Jana zwana „ponidziańskim stepem” – to jeden z blisko 200 gatunków roślin występujących na terenie Garbu Pińczowskiego. To najstarsze na Ponidziu stepy, które przetrwały od czasu plejstocenu.

Dariusz Wiech, specjalista z zespołu Świętokrzyskich i Nadnidziańskich Parków Krajobrazowych podkreśla, że mimo upływu czasu i zmian w klimacie, ostnice nadal możemy zaobserwować, w zachodniej części Garbu w okolicach rezerwatu Skowronno, szczególnie teraz, kiedy kwitną.

– Spośród innych gatunków traw, wyróżnia je bardzo dekoracyjny kwiatostan w formie wiechy, który może osiągnąć nawet do 30 centymetrów. Ostnice rosną najczęściej w dużych kępach. To bardzo wysokie trawy. Sięgają do metra wysokości – dodaje.

To roślina rzadka, objęta ochroną w ramach projektu Life+ „Ochrona cennych siedlisk na Ponidziu”.

– Musieliśmy uzyskać zgodę od Regionalnej Dyrekcji Ochrony środowiska. Pracownicy projektu pobrali nasiona z podnóża garbu pińczowskiego. Następnie zostały posiane w odpowiednio przygotowanym miejscu. Później zbieramy nasiona i oddajemy je przyrodzie w miejscach, gdzie chcemy, aby ta roślina występowała – zaznacza przyrodnik.

Rośnie ona w nasłonecznionych i suchych południowych zboczach na glebie o odczynie zasadowym. Obserwując tak piękne rośliny, każdy z nas na pewno musiał walczyć z pokusą zerwania ich do wazonu, zasuszenia lub przekopania do własnego ogrodu. Przyrodnik przypomina, że za zniszczenie rośliny objętej ochroną grozi kara. Takie działania szybko mogą doprowadzić do całkowitego wyginięcia tej rośliny.

Ostnice w literaturze

Dariusz Wiech zachęca jednak do ich podziwiania. Jak mówi, najlepiej obserwować je tuż przed zapadnięciem zmroku. Można wtedy zobaczyć, jak długie kwiatostany stają się czerwone od promieni zachodzącego słońca. Zaś delikatny wietrzyk kołysząc łanami ostnic, sprawia, że czujemy się niczym w bajce. To właśnie tutaj, na Ponidziu można sobie wyobrazić, co czuł Adam Mickiewicz, pisząc na obczyźnie o stepach Akermańskich i porównując je do kołyszących się fal oceanu.

Roślina dla działkowców?

Roślina ta jest wykorzystywana do obsadzenia skalniaków i skarp. Sadzonki można kupić w sklepach ogrodniczych. Niestety jest to roślina nietrwała i trudno się ją uprawia. Jest bardzo wymagająca.

– Ostnicę sadzimy pojedynczo, gdyż jest wrażliwa na działanie roślin konkurencyjnych i może się nie utrzymać. Optymalna odległość między jedną, a drugą kępą powinna wynosić od czterech do pięciu metrów. Musimy zadbać, by miała pod dostatkiem składników mineralnych. Dawka nawozu musi być optymalna. Przenawożone rośliny mogą być zbyt wybujałe i w efekcie zacząć „łysieć” – przestrzega Dariusz Wiech.

Link: https://www.radio.kielce.pl/wiadomosci/na-ponidziu-zakwitly-malownicze-ostnice,130254?fbclid=IwAR0NrOzbPxk9yn1UeJzR5rwIIzojTYt7FHal05Y2frCyWMG5kdtN4Sg0eGE

Storczyk purpurowy

Storczyk purpurowy to jeden z najrzadszych, a zarazem jeden z najokazalszych spośród bardzo licznej rodziny storczyków występujących na terenie Polski. Rośnie przede wszystkim w południowej Europie, w Polsce znany zaledwie z kilku stanowisk. Na Ponidziu można go podziwiać w takich rezerwatach przyrody, jak: „Polana Polichno”, czy też „Grabowiec” należących do Nadleśnictwa Pińczów.
 
Występuje w widnych, prześwietlonych lasach, lubi miejsca suche i nasłonecznione, jego kwiatostan może osiągnąć nawet do 25 cm. Kwitnie od końca kwietnia do końca maja. Posiada barwne kwiaty imitujące kwiaty roślin miododajnych, jednak nie wytwarza nektaru.
 
Wszystkie gatunki tej pięknej rośliny, w tym: storczyk purpurowy (Orchis purpurea Huds.), dwulistnik muszy (Ophrys insectifera), storczyk kukawka (Orchis militaris), buławnik wielkokwiatowy (Cephalanthera damasonium) czy obuwik pospolity (Cypripedium calceolus) są zagrożone wyminięciem.
 
Na terenach ich występowania prowadzona jest czynna ochrona przyrody tego gatunku, ponieważ jednym z głównych zagrożeń jest zarastanie ich naturalnych stanowisk przez gatunki ekspansywne. Powoduje to ograniczenie liczby osobników, a docelowo może doprowadzić do ich całkowitego zaniku.
 

Ponidziański step

Jedną z roślin objętych ochroną czynną, w ramach projektu Life+ „Ochrona przyrodniczo cennych siedlisk na Ponidziu”, jest ostnica Jana. Po uzyskaniu zgody Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska pracownicy projektu pobrali nasiona w terenie i posiali je w specjalnie przygotowanym miejscu. Nasiona zostały pobrane z podnóża garbu pińczowskiego, gdzie od czasu plejstocenu powstały najstarsze na Ponidziu stepy. Mimo upływu czasu i zmian w klimacie fragmenty tej formacji roślinnej można znaleźć tutaj nadal. Rośnie ona na słonecznych i suchych (przeważnie południowych) zboczach z małą ilością wody, na glebie o odczynie zasadowym, tylko w nielicznych miejscach w Polsce.

 

Na garbie występuje blisko 200 różnych gatunków roślin. Jednak w chwili obecnej uwagę obserwatora przyciągają właśnie ostnice. Spośród innych gatunków traw wyróżniają je bardzo dekoracyjne kwiatostany. Te niezwykłe trawy rosną najczęściej w dużych kępach. Mają wysokość około 1 m i kwitną w końcu maja, więc właśnie teraz możemy je zobaczyć. Przepiękne białe kwiatostany w formie wiechy mogą osiągnąć nawet do 30 cm. Niestety, rośliny te coraz rzadziej występują w formie dzikiej.

Szczególnie teraz, gdy wreszcie możemy po okresie pandemii wyrwać się ze swoich czterech ścian, a niekoniecznie mamy możliwość pojechać w daleką podróż, zachęcam mieszkańców regionu do przemierzania naszych małych ojczyzn. Ostnice najlepiej jest obserwować tuż przed zapadnięciem zmroku. Można wtedy zobaczyć, jak długie białe kwiatostany stają się czerwone od promieni zachodzącego słońca. Delikatny wietrzyk, kołysząc łanami ostnic, sprawia, że czujemy się niczym w bajce. Zachodnia część garbu, a dokładniej okolice rezerwatu Skowronno, to miejsce szczególnie cudowne i romantyczne.

To właśnie tutaj, na Ponidziu, można sobie wyobrazić, co czuł Adam Mickiewicz, pisząc na obczyźnie o Stepach Akermańskich i porównując je do kołyszących się fal oceanu.

Henryk Sienkiewicz umieścił jedną z części trylogii o „Przygody Pana Michała” właśnie na stepach. Oglądając film, będący ekranizacją dzieła, słyszymy słowa piosenki: „W stepie szerokim, którego okiem nawet sokolim nie zmierzysz…”. W takich właśnie wysokich trawach mogli kryć się Tatarzy szykujący się do ataku. Możemy wyobrazić sobie ogrom tej formacji roślinnej i pożałować, że Ponidziański step jest tak niewielki.

Obserwując piękne rośliny w terenie, każdy z nas na pewno niejeden raz musiał walczyć z pokusą zerwania ich i zabrania do wazonu, zasuszenia lub przekopania do własnego ogródka. Przypominam, że za zniszczenie rzadkiej rośliny objętej ochroną grozi kara. Jeśli jesteśmy prawdziwymi miłośnikami piękna przyrody, zrozumiemy, iż zrywanie tak rzadkich gatunków bardzo szybko doprowadziłoby do ich całkowitego wyginięcia.

Ostnica Jana coraz częściej staje się przedmiotem zainteresowania działkowców. Trzeba jednak zakupywać sadzonki w sklepach ogrodniczych. Jest nietrwała i trudno się ją uprawia, ponieważ jest wymagającą rośliną pod względem warunków atmosferycznych, składników odżywczych gleby oraz zabiegów agrotechnicznych.

Ostnicę sadzimy pojedynczo, gdyż jest bardzo wrażliwa na działanie roślin konkurencyjnych i może się nie utrzymać. Optymalna odległość między jedną, a drugą kępą powinna wynosić od 4 do 5 metrów. By można się cieszyć jej pięknem w fazie kwitnienia, już wiosną każdego roku musimy zadbać o to, by miała pod dostatkiem składników mineralnych. Dawka nawozu musi być optymalna – przenawożone rośliny mogą być zbyt wybujałe i w efekcie zacząć „łysieć”.

Najczęściej ta roślina jest wykorzystywana do obsadzenia skalniaków i skarp, gdzie stanowi piękne tło dla innych gatunków. Szkoda tylko, że można ją podziwiać przez tak krótki okres. Potem możemy się nią cieszyć już tylko na zdjęciach naszych rabat i z nostalgią oczekiwać kolejnego okresu wegetacyjnego.

Ognista roślina na Ponidziu

Mimo niekorzystnej aury na plantacji nasiennej przy siedzibie ZŚiNPK w Krzyżanowicach Średnich przyroda budzi się do życia, rozpoczęła się wegetacja roślin. Kilka dni o podwyższonej temperaturze spowodowała że rośliny nadrabiają stracony czas.

Na zdjęciu widzimy dyptama jesionolistnego, zwanego „Gorejącym krzewem Mojżesza”, który w Polsce występuje niezwykle rzadko i zagrożony jest całkowitym wyginięciem. Krzew rośnie do 120 cm wysokości i został wpisany do „Polskiej czerwonej księgi roślin”.

Ciekawym faktem jest to, iż roślina macierzysta chcąc zapewnić „potomstwu” odpowiednie siedlisko „wypstrykuje” nasiona jak najdalej od siebie.

W warunkach kontrolowanych na naszej plantacji, nasiona zostały zebrane jesienną porą, stratyfikowane w lodówce,  dzięki czemu uzyskaliśmy kolejne pokolenie dyptamów. Po uzyskaniu odpowiednich zgód, krzew powróci w macierzyste rejony na rezerwat Grabowiec.

Roślinę najlepiej podziwiać w terenie, ponieważ jest trująca, wydziela olejki eteryczne, które mogą poparzyć skórę i zostawić trwałe blizny. Przekopany z lasu bardzo rzadko przyjmuje się, a te  zakupione w sklepach ogrodniczych, posiadające świadectwo pochodzenia, również nie zaleca się sadzić w ogródkach.

 

Radio Kielce: Ciekawostki świętokrzyskie „Skarby przyrody”

Jodła, lasy grądowe, grzyby występujące, murawy kserotermiczne w województwie świętokrzyskim były tematem programu z cyklu: Ciekawostki świętokrzyskie „Skarby przyrody” emitowanego na łamach Radio Kielce. W programie rozmawiano o najciekawszych przyrodniczo zbiorowiskach roślinnych. 

Wyżynny jodłowy bór mieszany jest bardzo rzadki w naszym kraju. Oprócz Gór Świętokrzyskich notuje się go jedynie na Roztoczu. Jego charakterystycznym gatunkiem jest oczywiście jodła. O tych drzewach opowiadał Dariusz Wiech z Zespołu Świętokrzyskich i Nadnidziańskich Parków Krajobrazowych. Mówił też o lasach grądowych, charakterystycznych dla Ponidzia.

Ciekawym i bardzo rzadkim gatunkiem, który tam występuje jest dyptam jesionolistny, nazywany też gorejącym krzewem Mojżesza. To dlatego, że olejki eteryczne, które wydziela mogą zapłonąć pod wpływem wysokiej temperatury. Innym ciekawym i pięknym gatunkiem, który tam występuje jest lilia złotogłów.

W ostatniej godzinie programu Dariusz Wiech opowiadał o wyjątkowych murawach kserotermicznych. Powstają one dzięki ludziom, a konkretnie wypasaniu tam zwierząt hodowlanych. Owce zjadają siewki drzew, dzięki czemu zapobiegają zarastaniu muraw. Była też mowa o halofitach, czyli roślinach słonolubnych.

Poza terenami nadmorskimi w Polsce się ich praktycznie nie spotyka. Wyjątkiem jest właśnie Ponidzie, gdzie w rezerwacie Owczary są i słone źródła, i halofity. Żeby zachować te wyjątkowe stanowiska roślinności słonolubnej, również konieczna jest ingerencja człowieka i koszenie terenu. Inaczej mogą one zarosnąć trzciną.

Zapraszamy do odsłuchania audycji Radia Kielce:

Źródło: https://radio.kielce.pl/pl/wiadomosci/ciekawostki-swietokrzyskie-skarby-przyrody,127628

Radio Kielce: Koniki polskie atrakcją Ponidzia

Zespół Świętokrzyskich i Nadnidziańskich Parków Krajobrazowych prowadzi hodowlę konika polskiego. Zwierzęta mają 145 cm wzrostu, długą bujną grzywę, myszate umaszczenie i są odporne na niekorzystne warunki.

Dariusz Wiech, specjalista z zespołu parków, informuje, że jest to rodzima, pierwotna rasa koni wywodząca się od dzikich tarpanów.

– Dziś tarpany zobaczymy tylko na zdjęciach. Ostatnie zachowało się z 1800 roku. Ludzie  łapali je, oswajali chcąc zwiększyć ich siłę. Chłopi krzyżowali z końmi domowymi. Wówczas nieświadomie przyczynili się do powstania nowej rasy: konika polskiego – zaznacza.

Koniki polskie
Fot. Milena Bilewska, Zespół Świętokrzyskich i Nadnidziańskich Parków Krajobrazowych

Sama nazwa została wprowadzona w okresie międzywojennym. Od trzech lat koniki polskie wypasane są m.in. na garbie pińczowskim. Pełnią rolę naturalnych kosiarek głównie po to, aby ochronić cenne siedliska przyrodnicze i endemiczne rośliny.

– Koniki powszechnie użytkowane były w wojsku. Podczas wojny Napoleona z Rosją piękne francuskie konie miały wielkie problemy, by na mrozie. Z kolei koniki dobrze przystosowane do zimna skubiąc gałązki przeżyły. Dziś wykorzystywane są jako konie wierzchowe w agroturystyce, hipoterapii czy w lekkich zaprzęgach. To konie o łagodnym charakterze. Potrafią tyle uciągnąć ile same warzą od 350 nawet do 400 kg. Klacz może żyć do 30 lat. Są bardzo inteligentne. Mogą, np. otworzyć furtkę i uciec – dodaje.

W przyszłości koniki będą wypasane w obrębie Nidy przy Ośrodku Edukacji Przyrodniczej w Umianowicach.


Koniki polskie
Fot. Milena Bilewska, Zespół Świętokrzyskich i Nadnidziańskich Parków Krajobrazowych

KONIK POLSKI

Polska rasa konia późno dojrzewającego (3-5 lat) w typie konia prymitywnego, długowiecznego, odpornego na choroby i trudne warunki utrzymania. Koniki polskie mają twardy róg kopytowy pozwalający pracować niepodkutym na twardym podłożu. Wysokość w kłębie koni dorosłych (klacze i ogiery) 130-140 cm; masa ciała 300-400 kg. Zazwyczaj mają gęstą sierść umaszczoną myszato. Grzywa jest obfita i czarna.

Dzikimi przodkami koników polskich były tarpany, podobne do odkrytych w Azji przez rosyjskiego badacza Nikołaja Przewalskiego w 1876 roku koni Przewalskiego. Zamieszkiwały one do końca XVII wieku lesiste obszary wschodniej Polski, Litwy i Prus. W okolicach Puszczy Białowieskiej przetrwały do 1780 roku, kiedy to zostały odłowione i umieszczone w zwierzyńcu hrabiów Zamoyskich koło Biłgoraja. Około 1806 roku, z powodu panującej biedy, zostały one rozdane okolicznym chłopom. Pierwsze próby prowadzenia zorganizowanej hodowli zostały podjęte w Polsce w 1923 roku w Państwowej Stadninie Koni w Janowie Podlaskim i w 1928 roku w Folwarku Dworzyszcze. W roku 1936 roku zaczęto odtwarzać konika o typowych dla tarpana cechach w warunkach rezerwatowych w Puszczy Białowieskiej. Podczas II wojny światowej hodowla została zniszczona. W roku 1949 roku ocalałe zwierzęta trafiły do stadniny w Popielnie i tam też rozpoczęto powtórną ich hodowlę. W październiku 2007 roku rozpoczęto program introdukcji konika polskiego w Bieszczadach.

Zapraszamy do odsłuchania audycji Radia Kielce:

 

 

Źródło: https://www.radio.kielce.pl/pl/wiadomosci/koniki-polskie-atrakcja-ponidzia,119564

Czarnogłówki i owce olkuskie, ponownie zawitały na murawy kserotermiczne Ponidzia

Zwierzęta można zobaczyć m.in. na pastwisku w Skowronnie Dolnym, trzy kilometry od Pińczowa. W sumie na całym Ponidziu owce hoduje sześciu gospodarzy. Wśród hodowców jest Grzegorz Szymański, właściciel 200 zwierząt – o naszym projekcie informuje Radio Kielce.

– Owce pasą się na pastwisku od godziny 7.00 do 19.00. W hodowli bardzo pomagają nam pracownicy ze Świętokrzyskich i Nadnidziańskich Parków Krajobrazowych – mówi. Jak tłumaczy, zespół parków zapewnia hodowcom potrzebną do wypasu infrastrukturę, na przykład ogrodzenia podłączone do prądu, które uniemożliwiają zwierzętom wchodzenie na teren, który nie jest dla nich przeznaczony.

Z kolei Henryk Szymański, ojciec hodowcy podkreśla, że jagnięcina uchodzi za bardzo smaczną. Zaznacza, że mięso staje się przysmakiem na Ponidziu.

– To przede wszystkim mięso zdrowe. Owce karmione są ziołami, paszami bez soi modyfikowanej. Odpowiednio przyrządzone zdecydowanie mogą zaskoczyć smakiem – zapewnia.

Wojciech Sołtysiak, kierownik zakończonego już projektu ochrony cennych siedlisk przyrodniczych na Ponidziu, prowadzonego przez Zespół Świętokrzyskich i Nadnidziańskich Parków Krajobrazowych informuje, że rolnicy kontynuują wypas. Przypomina, że owce jako naturalne kosiarki, miały pomóc chronić cenne murawy kserotermiczne, czyli ciepłolubne i światłolubne siedliska łąkowe. Bez wypasu murawy zarosłyby. Owce od 2014 roku wychodzą na pastwisko i zjadają siewki krzewów i drzew.

– Owce pasą się na Ponidziu na obszarze około 60 hektarów. Głównie na terenie gminy Pińczów w okolicach Garbu Pińczowskiego w Skowronnie Dolnym i Górnym, w Woli Chroberskiej oraz na niewielkim fragmencie lasu w Młodzawach. Rozpoczynając projekt mieliśmy do dyspozycji 200 owiec. Obecnie tych owiec jest w granicach 600-700 – mówi.

O ile mięso owiec z Ponidzia jest cenne, to wełna nie ma większej wartości. Ale owce i tak muszą być strzyżone. Gospodarze robią to raz w roku. 200 owiec strzyże się przez około 4 godziny.

Link do materiału.

Dyptam jesionolistny – gorejący krzew Mojżesza w okresie kwitnienia

Jedną z roślin objętych ochroną czynną w ramach projektu Life+ pod nazwą „Ochrona cennych przyrodniczo siedlisk na Ponidziu” jest dyptam jesionolistny (Dictamnus albus L.). Roślina pokryta jest gruczołkami wydzielającymi łatwopalne olejki eteryczne, dzięki czemu pachnie jak cytryna. W podwyższonej temperaturze olejki ulegają samozapłonowi, stąd druga nazwa rośliny „gorejący krzew Mojżesza”. Związki te w kontakcie z ciałem mogą wywołać u części osób oparzenia.

Obecnie na plantacji nasiennej przy siedzibie Zespołu Świętokrzyskich i Nadnidziańskich Parków Krajobrazowych można zobaczyć rośliny w fazie kwitnienia. Dyptam kwitnie od końca maja do lipca. Kwiaty są jasnoróżowe, z wyraźnym, ciemnym unerwieniem, ale zdarzają się także białe. Roślina zakwita późno – po około 3–4 latach od wysiania nasion. Starszych egzemplarzy nie należy przesadzać.

Dyptam opisany został po raz pierwszy w chińskich tekstach medycznych z około 600 r. n.e. Krzew opisywał także Arystoteles. W średniowieczu stosowano go zewnętrznie po ukąszeniu przez żmiję, a wewnętrznie w przypadku zatruć. Nasiona wykorzystywano w leczeniu epilepsji i dżumy, a olejek eteryczny z kwiatów do smarowania w chorobach reumatycznych. Korzeń był środkiem leczącym trudno gojące się rany, nerwicę żołądka oraz kamicę moczanową.

Obecnie dyptam jesionolistny dostarcza surowca zielarskiego, którym są liście, kwiaty, korzeń i nasiona zbierane z roślin uprawnych.

Do Polski przywędrował z południowego wschodu, przez Podole. Jest gatunkiem stepowym, rośnie w widnych suchych lasach liściastych. Najczęściej znajdowano go w okolicach Włocławka, w Kulinie oraz w rezerwacie leśno-stepowym Grabowiec koło Bogucic (to stąd pobrano nasiona do poletka przy siedzibie parków).

Duża ilość kwitnących roślin zapewni w bieżącym sezonie wegetacyjnym zwiększoną ilość nasion, które zostaną wysiane przez pracowników parków na miejsca naturalnego występowania rośliny. Dyptam może rosnąc na dogodnym stanowisku do 20 lat. Jeśli w kolejnych latach plon nasion będzie porównywalnie duży, dzięki prowadzonym działaniom uda się znacząco zwiększyć populacje rośliny.

 

Koniki polskie na Wierciszowie

Koniki polskie są jedyną rodzimą, pierwotną rasą koni wywodzącą się od dzikich przodków zwanych tarpanami, które do końca XVIII wieku występowały na pograniczu polsko-litewskim. Ostatniego dzikiego tarpana zabito w 1879 r. na południu Ukrainy, ostatni przedstawiciel rasy w niewoli zmarł w 1887 roku.


Jedyne znane zdjęcie żywego tarpana, wykonane w końcu XIX wieku w moskiewskim ZOO.

Zwierzęta te żyły w grupach liczących po kilkanaście osobników, każdej grupie przewodził najsilniejszy samiec. Były końmi mocnymi, wytrzymałymi, odpornymi na choroby i niskie temperatury. Mimo niewielkiego wzrostu były szybkie i zwinne, potrafiły skutecznie bronić się przed drapieżnikami. Często tarpany były chwytane a następnie oswajane i użytkowane np. rolniczo. Chłopi krzyżując je z końmi domowymi przyczynili się nieświadomie do powstania prymitywnej rasy zwanej konikami polskimi.

Za najbardziej typowe cechy koników polskich uznaje się:
– niewielki wzrost (przeciętny osobnik w kłębie osiąga 145cm),
– długą bujną grzywę oraz ogon,
– myszate umaszczenie, z ciemną pręgą biegnącą przez grzbiet,
– dużą odporność na niekorzystne warunki i słabą jakość paszy,
– dużą płodność.

Rasa ta nadal traktowana jest jako zagrożona wyginięciem, dlatego ZŚiNPK zainteresował się ich hodowlą. Te przyjazne, inteligentne a kiedy trzeba także waleczne zwierzęta żyjąc na wpół dziko, są wykorzystywane jako „żywe kosiarki” w celu ochrony jednego z cenniejszych stanowisk przyrodniczych na Ponidziu. Koniki przebywają przez cały rok na siedlisku. W okresie jesienno – zimowym, w czasie opadów lub upałów mogą schować się w specjalnie ustawionej wiacie. Pracownicy ZŚiNPK obserwują stado ale interweniują tylko w istotnych przypadkach, w miarę potrzeb dostarczają wodę i odpowiednio zbilansowaną paszę. Tabun którym opiekuje się ZŚiNPK liczy 9 osobników i już 2 źrebięta przyszły tu na świat.

 

Wykoty na Ponidziu!

Obecnie w ponidziańskich stadach trwają wykoty. U jednego z naszych hodowców w miejscowości Skowronno Dolne pojawiło się blisko 70 nowych jagniąt.

Już niedługo na Ponidziu rozpocznie się sezon wypasowy. Czarnogłówki i owce olkuskie które stały się lokalną atrakcją turystyczną ponownie zawitają na murawach kserotermicznych.

Wiosną będziemy mogli je zobaczyć na naszych powierzchniach projektowych.